OtoPolska.com
Religia, polityka, absurdy
Popularne posty i artykuły
Witaj na stronie OtoPolska.com . Jeśli posiadasz ciekawe, śmieszne teksty,artykuły czy zdjęcia odnośnie religii, Boga lub Polityki w Polsce bardzo chętnie je przyjmiemy ( otopolska@o2.pl ) i umieścimy na stronie. Zachęcamy również do dyskucji na forum.
Głupota polskiego prawa oraz urzędników
28 Luty 2009
"Witam, w tym artykule chciałbym przedstawić moją drogę przez mękę podczas rejestracji auta sprowadzonego z Anglii. Na początek trochę wprowadzenia. Jako że przebywałem w Anglii kilka dobrych lat, a jak wiadomo tam pojazd jest niezbędny wiec zakupiłem forda mondeo. Jednak przyszedł czas powrotu a pojazd te posiadałem około 3 lata, i włożyłem w niego troszkę pieniędzy wiec szkoda było mi się z nim rozstawać. Do tego doszła sprawa transportu mojego niewielkiego dobytku wiec postanowiłem przyjechać nim do Polski. Po przjeździe postanowiłem ze przerobie kierownice i będę sobie dalej śmigał w kraju. Znalazłem i zakupiłem odpowiednie części do przekładki i w ramach oszczędności z pomocą znajomego przerobiliśmy na auto prawostronne. Samochód pomyślnie przeszedł przegląd techniczny i tu moja radość się skończyła. I zaczęło się chodzenie po polskich urzędach.
Na pierwszy ogień poszedł urząd celny. Jako ze samochód posiadałem 3 lata uzyskałem informacje ze mogę być zwolniony z akcyzy jako że samochód będzie traktowany jako mienie prześedleńcze. potrzebne tylko będą dokumenty potwierdzające mój pobyt za granicą, opinia rzeczoznawcy lub przegląd techniczny, dowód rejestracyjny oraz jego tłumaczenie oraz wniosek. Co do wniosku nikt nie był w stanie udzielić mi informacji co powinien naprawdę zawierać. I oczywiście umowa kupna której jak wiadomo w Anglii nikt nie pisze ,bo i po co. Potrzebne jeszcze zaświadczenie z urzędu o zameldowaniu bo choć na dowodzie osobistym jest adres zameldowania to dla nich nie jest dokument, wiec wyjazd do urzędu miasta po papierek . Po długich tłumaczeniach w końcu przyjęli dokumenty bez umowy. Dostałem telefon kontaktowy do pani kierownik w celu uzyskania informacji co do decyzji. Dzwonie za kilka dni, pani kierownik oburzona z jakiej racji ktoś jej numer, wiec wyjaśniam kto i kiedy. Dostaje kolejny numer osoby prowadzącej sprawe. Za kilka dni wezwanie do urzędu z oryginałami dokumentów, dodam że wcześniej sprawdzano ksera z oryginałami co potwierdzała pani przyjmująca własnym podpisem. I oczywiście znowu problemy gdzie umowa, kolejne wyjaśnienia. Sprawa druga brak kilku peyslipów, choć większość z okresu 3 lat posiadałem. Pani wyjaśnia że będzie problem i raczej będzie trzeba zapłacić akcyzę. Z pomocą przyszło mi prawo jazdy angielskie kotnego na szczęście jeszcze nie wymieniłem i to okazało się wystarczyć do udokumentowania pobytu. Po ponad godzinnym oczekiwaniu na korytarzu w końcu udało mi się otrzymać zwolnienie z akcyzy, oczywiście za drobną opłata skarbową w wysokości 16 zł. Zajęło to oczywiście tydzień.
Udaję się do urzędu skarbowego. Znowu oczywiście brak umowy, kolejne tłumaczenie co jak i dlaczego lecz w końcu pani w okienku z wielką łaską ,po oczywiście opłaceniu 160zł za wydanie zaświadczenia przyjmuje dokumenty. Zastanawiam się czy papier taki drogi czy może drukarka tyle prądu zużywa, i swoją droga troszkę kultury ze strony urzędników też można oczekiwać. Po kilku dniach telefon od pani z urzędu. Zgłosić się z oryginałami dokumentów, tym razem bardziej miła pani. Na następny dzień spacerek do urzędu i oczywiście na początek umowa. Tą regułkę o umowie już znam na pamięć wiec jakoś poszło. Kolejny problem brak nr rejestracyjnego na dokumencie z przeglądu, wyjaśniam że są inne nr identyfikacyjne pojazdu wiec nie jest problemem sprawdzić. Oczywiście urząd celny nie jest chyba wiarygodnym urzędem dla urzędu skarbowego, skoro tam potrafili zidentyfikować pojazd bez nr rejestracyjnego. I jeszcze adres na wniosku powinien być angielski, choć w tej chwili przebywam w Polsce i jestem tu zameldowany. Udaje mi się po kolejnym tygodni otrzymać zaświadczenie o zwolnienie z opłaty skarbowej. Najlepsze że na dokumencie widnieje adres angielski wiec przewiduję kolejne problemy.
Dzwonię do wydziału komunikacji w celu uzyskania informacji jakie dokumenty trzeba przedstawić w celu rejestracji samochodu. Pan udziela mi informacji; dowód rejestracyjny wraz z tłumaczeniem, zaświadczenie z urzędu celnego i skarbowego, oczywiście umowa ( kolejna regułka dotycząca umowy) przegląd techniczny i opinia rzeczoznawcy- kolejne moje zaskoczenie. Na pytanie do czego właściwie opinia rzeczoznawcy skoro pojazd przeszedł przegląd techniczny uzyskuje informację ze to odgórne zarządzenie i pan nic więcej nie wie, a jeżeli chce uzyskać informacje to dopiero w przyszłym tygodniu będzie kierownik. Dzwonie więc do wydziału w sąsiednim mieście i tam o dziwo pani bardzo zdziwiona. W ich wydziale nic takiego nie potrzebują bo i po co to komu skoro jest przegląd. Dzwonie do rzeczoznawcy, pan pyta mnie czego ma dotyczyć konkretnie opinia, i kieruje mnie do wydziału w celu uzyskania więcej informacji. Dziwny troszkę ten kraj skoro urzędy państwowe w rożnych miastach maja inne przepisy, czyżby nie było jednolitych procedur dotyczących rejestracji ? Dzwonie tym razem do Ministerstwa transportu. Co chwile dostaje od kolejnej osoby inny numer telefonu, aż w końcu pani pod piątym numerem udziela mi informacji iż owszem wydział może zażądać opinii jeżeli występują jakieś niezgodności w dokumentach. Więc informuje panią że takie niezgodności nie mogą występować skoro ja jeszcze nie złożyłem dokumentów do Wydziału Komunikacji. Uzyskuję informację że mogę złożyć wniosek a WK musi mi odpowiedzieć jaka jest podstawa prawna żądania opinii. Mija tydzień, udaję się do kierownika WK. Pani kierownik informuje mnie że mieli sporo spraw sądowych i w ten sposób zabezpieczają się przed felernymi przekładkami, sam przegląd techniczny im nie wystarcza. Owszem mogę złożyć wniosek, ale oni zażądaj świadectwa homologacji. Dziwne jest dla mnie to że według niej tylko dwie osoby w regionie maja takie uprawnienia i oczywiście dostaje numer telefonu do rzeczoznawcy od pani kierownik WK.
Dzwonię do rzeczoznawcy, pan przybywa tego samego dnia. Robi kilka zdjęć, sprawdza światła po wysokości swoich kolan i kasuje 350zł. Zaczynam się zastanawiać czy gdybym tylko przykleił kierownicę z drugiej strony, pan by pewnie tez wypisał zaświadczenie. Następnego dnia odbieram zaświadczenie. Fotki super, i czytam „wymiana elementów ściany grodziowej”. Czy wywiercenie dwóch otworów to wymiana elementów? Moim zdaniem nie. Pan chyba ma gotową formatkę i tylko numery wpisuje. Z dokumentu wynika że tak naprawdę Pan nie bierze odpowiedzialności za wady ukryte czyli praktycznie za nic, bo co można stwierdzić po kilku zdjęciach. Krótko mówiąc nabijanie kasy.
Udaję się w końcu do WK. I tam informacja, że mają braki kadrowe i proszę zgłosić się za osiem dni po numerek. Mija tydzień, stawiam się rano po numerek z nadzieją iż teraz wszystko już pójdzie gładko. Podchodzę do okienka i zaczyna się. Pani musi mieć numer rejestracyjny na dokumencie z przeglądu. O dziwo mogę donieść później. I po raz kolejny umowa, tradycyjnie tą mowę już mam obcykaną. Niestety Pani informuje mnie iż naczelnik stwierdził że umowa jest obowiązkowa, i nic go nie obchodzi jak jest w innych krajach. Ręce mi opadają, naprawdę nie wiem już co zrobić i gdzie się zgłosić. Idę do naczelnika i po raz kolejny tłumaczę, niestety on twierdzi ze takie są procedury i on musi mieć umowę w razie kontroli. Dobra rada naczelnika- „proszę napisać umowę samemu, najlepiej od razu po polsku żeby nie płacić za tłumacza i po sprawie”. Dziwne że w tym kraju bardziej wiarygodnym dokumentem jest odręcznie napisana umowa, od dowodu rejestracyjnego. Być może należy zlikwidować dowody rejestracyjne i wprowadzić same umowy. W końcu dochodzę do wniosku że nic nie wskóram, muszę po prostu podrobić umowę. Ale w tym momencie kolejny problem ponieważ po napisaniu umowy informacje na oświadczeniu z Urzędu Skarbowego nie będą się zgadzały, wiec naczelnik odsyła mnie do US w celu poprawienia oświadczenia VAT25.
Pędzę więc do US do Pani która wypisywała mi oświadczenie. Pani nie jest w stanie mi przeprawić wiec woła kierowniczkę. Ta informuje że nie będzie mi nic przeprawiać bo i nie ma takiej potrzeby, i w ogóle według przepisów to WK nie powinien żądać takich dokumentów. Po cichu opowiada zresztą że WK ciągle stwarza jakieś problemy, i dobra rada „trzeba było zostać w Anglii i by było mniej problemów.
Pojawiam się ponownie w WK. Informuje naczelnika że niestety US nie ma zamiaru nic zmieniać. I wtedy na moje szczęście pojawia się pani kierownik, okazuje się nagle że tak w sumie to nie trzeba umowy ponieważ auto posiadam dość długo i tylko ze względu na zmianę miejsca zamieszkania przerejestrowuję auto. Naczelnik po rozmowie z kierowniczką dochodzi do takich samych wniosków choć wcześniej upierał się że nie ma mowy o rejestracji bez umowy. Nie za bardzo już wiem jakie są w końcu te przepisy skoro dwóch urzędników na tym samym wydziale nie za bardzo wie chyba jak naprawdę one brzmią. z ulga zasiadam przy okienku w celu ponownego przedstawienia dokumentów. I znowu problem z brakiem numerów rejestracyjnych na przeglądzie. Niestety nic się nie da zrobić, muszą być koniec. A najlepiej żeby nie wypisywali nowych tylko na starym dopisali, trochę dziwne żeby poprawiać na takim dokumencie. Udaje się wiec 30 km do stacji kontroli w której robiłem przegląd tam pan bez problemów wypisuje mi nowe z numerami i oczywiście na moją prośbę oddaje mi też stare. Wracam do WK spodziewając się kolejnych problemów, a tu niesamowite. Czekają już na mnie tablice i dowód. Wprost nie mogę uwierzyć że to naprawdę koniec moich wędrówek.
Tak więc po miesiącu jestem szczęśliwym posiadaczem tablic. W końcu mogę trochę poszaleć wozem choć aura nie za bardzo sprzyja. Wniosek z tego że niestety wszędzie trzeba kłamać, podrabiać, fałszować bo inaczej naprawdę trudno coś załatwić w zgodzie z prawem. Jeden urząd dla drugiego nie jest wiarygodnym organem, każdy urzędnik ma własne prawo a odręcznie napisane dokumenty są najbardziej wiarygodne dla urzędów. Dobra rada na koniec jeżeli chcesz przerejestrować samochód w Bełchatowie najlepiej dla Ciebie zmienić miejsce zamieszkania."
Źródło: angliki.fora.pl
Biblia to jedno wielkie kłamstwo
II w. - Wynaleziono wodę `święconą'. Pojawiają się pierwsze metody jej święcenia i wzmianki o jej używaniu do "wypędzania duchów".
II w. - Święty Klemens z Aleksandrii spisuje swoje poglądy: "Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą".Czytaj więcej.
Debilizm polskiego prawa i urzędników
Artykuł przedstawiający drogę przez mękę z powodu debilizmu polskiego prawa oraz urzędników człowieka chcącego zarejestrować samochód.Czytaj więcej.
Finansowanie Świątyni Opatrzności z pieniędzy podatników
Podstawowe prace budowlane przy bryle Świątyni Opatrzności, która powstaje od 7 lat w warszawskim Wilanowie, są już na ukończeniu – informuje „Życie Warszawy”. Jeszcze w tym roku ma być montowana kopuła zwieńczająca budynek. Za dwa lata obiekt ma być oddany do użytku. Całkowity koszt budowy to 100-110 milionów złotych.Czytaj więcej.
Starsze artykuły
Skąd na Ziemi wzięło się życie? Odkrycie NASA daje odpowiedź
Czy flaga przy pisuarze to żart czy znieważenie ??
-Jak kler i zakonnicy rozgrabili Kraków
-Przywłaszczenie świąt katolickich z pogańskich obyczajów
- Jezus Chrystus miał syna z Marią Magdaleną
- Rydzyk prosi o "datki"
- Czternastolatce odmówiono prawa do aborcji
Bóg nie istnieje
